Nie sądziłam, że drugi rozdział pojawi się tak szybko. Nie jest zły (tak mi się przynajmniej wydaje), długi raczej też nie. Przyjemnie mi się to pisało, mam nadzieję, że Wam przyjemnie będzie się to czytało. Pozdrawiam.
***
-Dzień dobry. Proszę, usiądźcie. - powiedziała, uśmiechnięta kobieta
-Niezła jest. -powiedział cicho Harry. Chłopaki tylko przytaknęli.
-..zapewne zastanawiacie się co się stało z panią Parker. - ciągnęła dalej. - Otóż, zapewne wiecie, że nie jest ona już taka młoda jak kiedyś. Musiała odejść na emeryturę. -westchnęła.
-Jak się nazywasz?- spytał bez wahania Harry.
-Nie jestem twoją koleżanką. Masz się do mnie zwracać z należytym szacunkiem. Najlepiej per pani. Zrozumiano...- zaczęła szukać palcem w dziennik jego nazwiska, jakby obok niego miałoby być jakieś zdjęcie.
-Harry Styles. - wyręczył ją.
-Ach, tak. Styles. -powiedziała do siebie kobieta.
-Wiem, że Wy się znacie, ale niestety ja nie miałam możliwości poznać Was wcześniej, więc było by fajnie gdyby każdy po kolei się przedstawił. Może ja zacznę, nazywam się Elisabeth Morgan. Dobrze, zaczniemy od Ciebie. - wskazała palcem Zayna. - Przedstaw się.
-Zayn Malik. - powiedział obojętnie. Pani Morgan zmrużyła lekko oczy.
-Nie uczyli Cię odpowiadać pełnymi zdaniami?- spytała ostro.
-Nauczyli, nauczyli.. Nazywam się Zayn Malik, proszę pani. - powiedział ze sztucznym uśmieszkiem.
-Tak lepiej. -powiedziała pani Morgan. -A ty?
-Nazywam się Louis Tomlinson. - powiedział szczerząc zęby. Nie umknęło to uwadze Zayna, który prychnął. Potem przyszła kolei na przedstawienie się Jess, Jake'a, Nialla, Liama i reszty ich klasy.
-Dobrze, a więc poznałam już wszystkich. Jest mi naprawdę miło, że będę mogła Was uczyć.
-Nam też jest miło. -wtrącił się Harry. Pani Morgan nie zdążyła mu odpowiedzieć, ponieważ w tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Zrobiła tylko gniewną minę.
-Co to miało być?- spytał Niall Harry'ego, kiedy wracali do domów.
-Ale o co Ci chodzi?- zapytał Harry tak jakby nigdy nic.
-Dobrze wiesz o co mu chodzi. Podrywałeś nauczycielkę, to znaczy starałeś się, bo wychodziło Ci to dość nieudolnie. - powiedział znudzony Zayn.
-Nie udzielaj się. - warknął Harry. Zayn zaśmiał się kpiąco.
-No, tak. Jak ktoś mówi Ci prawdę, to oczywiście musisz strzelać te swoje durne fochy. Wiesz co? Ja nie mam zamiaru się kłócić.- powiedział Zayn. - Zmywam się. Na razie, chłopaki. -dodał.
-Cześć! - odpowiedzieli chórem Niall, Louis i Liam.
-Wiesz on ma trochę racji. - przyznał Liam.
-Janse.. Zawsze stajesz po jego stronie, nie nudzi Cię to czasem?- spytał złośliwie Harry.
-Dobrze wiesz, że to nie jest tak. Zayn po prostu ma dosyć tych twoich fochów. Ja tam wcale mu się nie dziwie.
-Dobrze ujęte.- mruknął Louis. Niall stał i przypatrywał się to na jednego, to na drugiego.
-Nie chce mi się z Wami gadać, cześć.- Harry odwrócił się w napięciu i odszedł w stronę swojego domu.
-Ostatnio jest jakiś dziwny. -powiedział Niall.
-Co ty nie powiesz. - odpowiedział sarkastycznie Louis.
-Dobra, nie myślmy już o tym. Chodźcie. -powiedział Liam. - Słyszycie? Musimy przecież wymyślić jak się dostać w piątek na tą imprezę u Jake'a. - chłopaki pokiwali głowami i ruszyli za Liam'em do jego domu.