niedziela, 11 listopada 2012

Rozdział drugi


Nie sądziłam, że drugi rozdział pojawi się tak szybko. Nie jest zły (tak mi się przynajmniej wydaje), długi raczej też nie. Przyjemnie mi się to pisało, mam nadzieję, że Wam przyjemnie będzie się to czytało. Pozdrawiam.
                                          ***
-Dzień dobry. Proszę, usiądźcie. - powiedziała, uśmiechnięta kobieta
-Niezła jest. -powiedział cicho Harry. Chłopaki tylko przytaknęli. 
-..zapewne zastanawiacie się co się stało z panią Parker. - ciągnęła dalej. - Otóż, zapewne wiecie, że nie jest ona już taka młoda jak kiedyś. Musiała odejść na emeryturę. -westchnęła. 
-Jak się nazywasz?- spytał bez wahania Harry. 
-Nie jestem twoją koleżanką. Masz się do mnie zwracać z należytym szacunkiem. Najlepiej per pani. Zrozumiano...- zaczęła szukać palcem w dziennik jego nazwiska, jakby obok niego miałoby być jakieś zdjęcie.
-Harry Styles. - wyręczył ją. 
-Ach, tak. Styles. -powiedziała do siebie kobieta. 
-Wiem, że Wy się znacie, ale niestety ja nie miałam możliwości poznać Was wcześniej, więc było by fajnie gdyby każdy po kolei się przedstawił. Może ja zacznę, nazywam się Elisabeth Morgan. Dobrze, zaczniemy od Ciebie. - wskazała palcem Zayna. - Przedstaw się. 
-Zayn Malik. - powiedział obojętnie. Pani Morgan zmrużyła lekko oczy.
-Nie uczyli Cię odpowiadać pełnymi zdaniami?- spytała ostro.
-Nauczyli, nauczyli.. Nazywam się Zayn Malik, proszę pani. - powiedział ze sztucznym uśmieszkiem. 
-Tak lepiej. -powiedziała pani Morgan. -A ty?
-Nazywam się Louis Tomlinson. - powiedział szczerząc zęby. Nie umknęło to uwadze Zayna, który prychnął. Potem przyszła kolei na przedstawienie się Jess, Jake'a, Nialla, Liama i reszty ich klasy.
-Dobrze, a więc poznałam już wszystkich. Jest mi naprawdę miło, że będę mogła Was uczyć.
-Nam też jest miło. -wtrącił się Harry. Pani Morgan nie zdążyła mu odpowiedzieć, ponieważ w tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Zrobiła tylko gniewną minę.
-Co to miało być?- spytał Niall Harry'ego, kiedy wracali do domów. 
-Ale o co Ci chodzi?- zapytał Harry tak jakby nigdy nic.
-Dobrze wiesz o co mu chodzi. Podrywałeś nauczycielkę, to znaczy starałeś się, bo wychodziło Ci to dość nieudolnie. - powiedział znudzony Zayn.
-Nie udzielaj się. - warknął Harry. Zayn zaśmiał się kpiąco. 
-No, tak. Jak ktoś mówi Ci prawdę, to oczywiście musisz strzelać te swoje durne fochy. Wiesz co? Ja nie mam zamiaru się kłócić.- powiedział Zayn. - Zmywam się. Na razie, chłopaki. -dodał. 
-Cześć! - odpowiedzieli chórem Niall, Louis i Liam. 
-Wiesz on ma trochę racji. - przyznał Liam.
-Janse.. Zawsze stajesz po jego stronie, nie nudzi Cię to czasem?- spytał złośliwie Harry.
-Dobrze wiesz, że to nie jest tak. Zayn po prostu ma dosyć tych twoich fochów. Ja tam wcale mu się nie dziwie. 
-Dobrze ujęte.- mruknął Louis. Niall stał i przypatrywał się to na jednego, to na drugiego. 
-Nie chce mi się z Wami gadać, cześć.- Harry odwrócił się w napięciu i odszedł w stronę swojego domu. 
-Ostatnio jest jakiś dziwny. -powiedział Niall. 
-Co ty nie powiesz. - odpowiedział sarkastycznie Louis. 
-Dobra, nie myślmy już o tym. Chodźcie. -powiedział Liam. - Słyszycie? Musimy przecież wymyślić jak się dostać w piątek na tą imprezę u Jake'a. - chłopaki pokiwali głowami i ruszyli za Liam'em do jego domu.  

środa, 7 listopada 2012

Rozdział pierwszy


W Wielkiej Brytanii, a dokładnie w Manchesterze mieszka piątka bardzo dobrych przyjaciół. Nazywają się oni Liam, Zayn, Niall, Louis i Harry. Znają się praktycznie od dawna, mają po siedemnaście lat.* Uczęszczają do pobliskiego liceum. Trzeba przyznać dziewczyny ich kochają! Niall i Liam mają dziewczyny, Beccę, była to dziewczyna Nialla i Roxanne, ta zaś Liama. Pozostała trójka nie chciała się angażować w różne związki, woleli się zabawić póki mogą.  
Wakacje się skończyły. Nadszedł pierwszy dzień ostatniego roku w tej jak to często powtarzają chłopaki "zasranej" szkole. 
Po lekcji biologii cała piątka poszła na szkolną stołówkę. Cała szkoła była podniecona jakimś wydarzeniem o którym oni nie mieli zielonego pojęcia. 
-Ej, Jess, o co wszystkim chodzi?- spytał Louis koleżankę z klasy. Wszyscy oczywiście przyłączyli się do tego pytania. 
-Nie wiecie? W ten piątek Jake robi imprezę z okazji swojej osiemnastki! Cała szkoła o tym gada! - odpowiedziała Jess. 
-Dlaczego my nic o tym nie wiemy?- spytał Harry, starał się żeby jego głos brzmiał tak jakby był oburzony, ale chyba się nie udało.
-Nie wiem, zazwyczaj wieści rozchodzą się tu szybko. Może Jake nie chce żebyście przyszli na jego imprezę?- powiedziała szybko. 
-Ej, Jess, chodź! - krzyknęła któraś z jej koleżanek. 
-Ok, idę! Na razie chłopaki! - krzyknęła oddalając się. 
-Czyli mam rozumieć, że nie mamy zaproszeń?- spytał Liam. 
-Chyba tak. - odpowiedział Louis. 
-Ale to nam nie przeszkodzi w dostaniu się na tą imprezę. - powiedział Zayn, uśmiechając się. 
-No ależ oczywiście! - wykrzyknął Niall. - Ciekawe czy Becca wie coś o tej imprezie. 
-Chyba nie, przecież tak to by Ci powiedziała. - odpowiedział Liam.
-No ja myślę. Muszę się ją o to zapytać. 
-No to pytaj. - powiedział Harry, wskazując stolik w rogu przy którym siedziała Becca z koleżankami. Niall od razu skierował się w ich stronę. Podszedł do stolika i usiadł koło Becci.
-Cześć. - powiedziała po czym pocałował ją w policzek.
-O, hej!- odpowiedziała wesoło.
-Wiesz coś może na temat tej imprezy u Jake'a?- spytał, starał się żeby to zabrzmiało obojętnie. O dziwo wyszło mu tu nieźle. 
-Ta.. coś słyszałam. Ale nie idę na nią.. - powiedziała, "zacinając" się lekko.
-Nie? Czemu?- spytał blondyn.
-A jakoś nie mam ochoty, poza tym.. moja.. e.. ciocia przyjechała i mama mówiła, że jakąś.. e.. rodzinną kolację urządza i, że koniecznie muszę na niej być. - odpowiedziała trochę niepewnie. Niall nie do końca wiedział czy mówi prawdę. Widział jak koleżanka się na nią patrzy i chichocze. 
-Aha, dobra. -powiedział po dłuższej chwili. - Ja już będę leciał do chłopaków. Cześć! - odszedł nawet jej nie pomachał. Był wkurzony, wiedział, że ona ewidentnie kłamie! 
-No i co?- spytał Zayn, kiedy Niall podszedł do stolika, który zajęli podczas gdy ona rozmawiał z Beccą. 
-Powiedziała, że coś tam słyszała, ale nie idzie bo ma jakąś rodzinną kolacyjkę. - powiedział poirytowany Niall. -Ja wiem, że ona kłamie. 
-A może naprawdę ma jakąś kolację. - powiedział Liam.
-Gdybyś tam był i słyszał jak ona to mów to też powiedziałbyś, że kłamie. -mruknął Niall.
-To kiepsko.. - powiedział Louis. Nagle zadzwonił dzwonek, wszyscy wstali i skierowali się do klasy od chemii. 
-Podobno ma być jakaś nowa nauczyciela. - powiedział Harry, ta cisza go dręczyła, musiał ich jakoś zagadać. Ale nikogo ten temat nie zaciekawił. Kiedy weszli do klasy ujrzeli całkiem młodą atrakcyjną kobietę. 

Witam!

Cześć!

Na wstępie pragnę dodać, że nie jestem directionerką! :) Lubię ich, ich muzykę niekoniecznie. W głowie mam wyimaginowany obraz tego "opowiadania" i chciałabym go uwiecznić na blogu. Nie wiem kiedy będę dodawać notki, może raz w tygodniu, może raz na dwa tygodnie..
To chyba tyle. Pozdrawiam!